O autorze
Nazywam się Maciej Rodacki i jestem aplikantem adwokackim przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Krakowie. Pięć lat nauki prawa na studiach i trzy lata na aplikacji to naprawdę szmat czasu. Jeśli dodać do tego codzienną praktykę w kancelarii i w Sądzie, to myślę, że mogę pochwalić się już naprawdę solidnym doświadczeniem prawniczym.

W 2012 roku ukończyłem studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Miałem niewątpliwie wielki zaszczyt czerpać wiedzę od największych autorytetów prawniczych w naszym kraju.

Szczególnie bliska jest mi tematyka prawa karnego i prawa rodzinnego. Nie zamykam się jednak na inne dziedziny prawa, bo uważam, że w wielu sprawach do należytej reprezentacji potrzebna jest po prostu kompleksowa wiedza prawna. Dlatego też chętnie podejmuję się wszelkich wyzwań zleconych przez Klientów.

Ostatnio moją małą pasją stało się prowadzenie bloga prawniczego. Moim zdaniem, wbrew powszechnej opinii, o prawie można pisać lekko i przyjaźnie dla Czytelnika. Chciałbym, żeby moje wpisy były tego najlepszym dowodem.

Blisko 3-letni bagaż doświadczeń z aplikacji pozwoli mi podzielić się z Wami najbardziej interesującymi historiami. Prawo ma także swoją ludzką twarz, więc nie będę zanudzał Was skomplikowaną terminologią. Postaram się pisać prosto i przejrzyście, a przede wszystkim o tym, co naprawdę może zainteresować, a niekiedy nawet rozbawić Czytelnika.

„Sędziom” wybranym przez PiS do TK grozi rok więzienia?

Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego jest jednoznaczne: trzech sędziów wybranych przez Sejm VII kadencji zostało wybranych zgodnie z prawem. Te trzy osoby stały się sędziami Trybunału Konstytucyjnego już z chwilą wyboru przez Sejm. Brak ślubowania przed Prezydentem RP uchybia jedynie temu, że nie mogą jeszcze orzekać. W związku z powyższym, trzech sędziów wybranych przez Sejm VIII kadencji zostało wybranych na miejsca, których już nie było. Skład TK liczy bowiem 15 sędziów. Co za tym idzie – w rzeczywistości te osoby nie są sędziami TK, a jedynie podają się za takich sędziów, czyli funkcjonariuszy publicznych. Tym samym narażają się na odpowiedzialność karną z art. 227 kodeksu karnego, a za taki czyn grozi nawet rok pozbawienia wolności.

Spójrzmy na dokładną treść tego przepisu: „Kto, podając się za funkcjonariusza publicznego albo wyzyskując błędne przeświadczenie o tym innej osoby, wykonuje czynność związaną z jego funkcją, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.



A więc po kolei. Jeśli chodzi o stronę podmiotową, to przestępstwo może być popełnione tylko umyślnie, a zatem z zamiarem bezpośrednim lub wynikowym. Zamiar wynikowy oznacza, że sprawca przewidywał lub mógł przewidzieć możliwość popełnienia czynu zabronionego, a mimo to godził się na jego popełnienie. W przypadku przepisu dot. przestępstwa z art. 227 k.k., zgodnie z komentarzem do prawa karnego (R.A. Stefański, Prawo karne materialne. Część szczególna, s. 336), do popełnienia czynu z zamiarem wynikowym wystarczające jest, aby „sprawca godził się na to, że jest funkcjonariuszem publicznym, mimo że miał co do tego wątpliwości", albo „nie był pewien, że jest przez interesanta traktowany jako funkcjonariusz publiczny, lecz na to się godził”.

W realiach jakich się znaleźliśmy, w szczególności mając na uwadze ostatnie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, trzy osoby wybrane przez Sejm VIII kadencji na sędziów, powinny mieć świadomość, że nie są funkcjonariuszami publicznymi. A przynajmniej te orzeczenia powinny wywołać u nich taką wątpliwość. Skoro jednak te trzy osoby, pomimo wątpliwości, godzą się na to , że są funkcjonariuszami publicznymi, to tym samym może dojść do realizacji znamion przestępstwa z art. 227 k.k. (przy założeniu, że spełnione zostaną pozostałe znamiona tego przestępstwa).

Pogłębiając tę prawną analizę, należy stwierdzić, że przestępstwo z art. 227 k.k. jest przestępstwem powszechnym, a zatem może je popełnić każdy. Z art. 115 § 13 k.k. jednoznacznie wynika, że sędzia TK jest funkcjonariuszem publicznym, a więc „podawanie się” za taką osobę, realizuje znamiona wymienionego wyżej czynu zabronionego.

Do uznania popełnienia tego przestępstwa, konieczne jest jeszcze wykazanie, że sprawca „wykonuje czynność związaną z jego funkcją” (funkcjonariusza publicznego). Jeśli zatem trzy osoby wybrane przez Sejm VIII kadencji, pojawią się w Trybunale Konstytucyjnym i przykładowo zażądają od pracowników TK akt jakiejś sprawy do zapoznania się z nimi, to należałoby przyjąć, że już wykonują czynność sędziego TK, czyli funkcjonariusza publicznego. Oczywiście wykonywaniem czynności byłoby także branie udziału w rozprawach (podając się za sędziego), naradach sędziowskich, sporządzenie uzasadnień wyroków itd. Chodzi więc o „czynność, która może być odebrana jako czynność wchodząca w zakres działania określonego funkcjonariusza publicznego; ma ona mieć kształt czynności związanej z funkcją publiczną” (W. Wolter, w: Andrejew, Świda, Wolter, Kodeks karny, 1973, s. 748)

Przedmiotem ochrony w przypadku tego przestępstwa jest prawidłowość działania instytucji państwowych i samorządu terytorialnego. Zgodnie ze zdaniem autorytetów prawniczych – „podawanie się za określonych funkcjonariuszy publicznych i wykonywanie należących do nich czynności podważa autorytet tych organów, gdyż czynności takie są nieskuteczne, wprowadzają zainteresowanego w błąd, dając mu z reguły nadzieję na pozytywne załatwienie sprawy, która nie może być rozstrzygnięta zgodnie z jego życzeniem” (R.A. Stefański, Prawo karne materialne. Część szczególna, s. 334).

A zatem takie działanie „grozi zakłóceniem prawidłowej działalności instytucji państwowych i samorządu terytorialnego, a jednocześnie może wyrządzić szkodę prawnie chronionym interesom obywateli” (O. Górniok, w: System pr. karnego, t. IV, cz. 2, 1989, s. 559). Autorzy komentarzy prawa karnego zwracają uwagę, że chodzi również o „zaufanie do instytucji państwowych i samorządu terytorialnego, zagrożone pozorowaniem czynności funkcjonariuszy publicznych przez osoby niepełniące takich funkcji oraz pewność obrotu prawnego, której pozbawiają tego typu czyny” (A. Zoll, w: Zoll, Kodeks karny, t. II, 1999, s. 740; O. Górniok, w: Wąsek, Zawłocki, Kodeks karny, t. II, 2006, s. 48).

Na szczęście w Polsce wymiar sprawiedliwości sprawują sądy, a nie Sejm, więc trzy w/w osoby musiałyby się zmierzyć z taką argumentacją przed Sądem karnym, a nie przed parlamentem. Teoretycznie sędziego TK chroni immunitet, ale po pierwsze – te osoby zgodnie z orzeczeniem TK nie są w ogóle sędziami TK, a po drugie – taki immunitet może być zawsze uchylony za zgodą TK.

Podsumowując, osobom wybranym przez Sejm VIII kadencji mogą grozić poważne konsekwencje prawno-karne. Jeśli te osoby trafiłyby na surowy Sąd, to za popełnienie czynu z art. 227 k.k. mogłyby zostać pozbawione wolności nawet na 1 rok. Gdyby Sąd był dla nich bardziej łaskawy, to możliwa jest też w takim wypadku kara grzywny bądź ograniczenia wolności, czyli np. zobowiązanie do wykonania prac społecznie użytecznych.
Trwa ładowanie komentarzy...